Brak zasięgu na budowach
System musiał działać tam, gdzie połączenie z siecią jest niepewne - i nie tracić danych, gdy zasięg znika w trakcie pracy.
Firma z branży budownictwa infrastrukturalnego prowadzi kilka budów jednocześnie, z wieloma ekipami w ciągłym ruchu. Godziny pracy spisywano na kartkach i przepisywano do arkuszy. Zbudowaliśmy system, który rejestruje czas tam, gdzie ludzie pracują - i który już pierwszego dnia pokazał rzeczy niewidoczne z biura.
Tło i problem biznesowy
W budownictwie infrastrukturalnym ekipy pracują w wielu lokalizacjach, często daleko od siedziby. Obecność spisywał brygadzista, kartki spływały do biura z opóźnieniem, a ktoś w kadrach przepisywał je do arkusza. Każdy błąd wychodził dopiero przy wypłacie.
Skutkiem nie były tylko godziny pracy kadr. Biuro nie wiedziało w danym momencie, kto jest na której budowie, a rozliczenie kosztu robocizny na konkretny kontrakt opierało się na danych sprzed tygodnia.
System musiał działać tam, gdzie połączenie z siecią jest niepewne - i nie tracić danych, gdy zasięg znika w trakcie pracy.
Brygadziści i pracownicy fizyczni nie będą uczyć się aplikacji wieczorami. Narzędzie musiało być prostsze niż kartka, którą zastępowało.
Ekipy przemieszczają się między lokalizacjami, a godziny muszą trafiać na właściwy kontrakt - inaczej rozliczenie kosztów traci sens.
System dotyka wynagrodzeń, więc od początku musiał być postrzegany jako uczciwy - także przez ludzi, których obecność rejestruje.
Zarejestrowane godziny musiały wejść do rozliczenia płac i kosztów bez ręcznego pośrednictwa arkuszy.
Jak zaczęła się współpraca
Miesiąc 1
Rozmowy z brygadzistami i kierownikami, obserwacja obiegu papierowych list. Dopiero na tej podstawie powstał zakres.
Miesiąc 2
Klikalna wersja sprawdzona przez ludzi, którzy mieli z niej korzystać. Kilka pomysłów odpadło jeszcze przed napisaniem kodu.
Miesiąc 3-5
Aplikacja mobilna, panel dla biura, praca offline, raporty i integracje. Etapami, z odbiorami po każdym kawałku.
Miesiąc 6
Start na budowach, szkolenie brygadzistów w terenie i korekty wynikające z pierwszych dni pracy.
Co zrobiliśmy
Obecność spisywano na kartkach, które trafiały do biura po kilku dniach. Do tego czasu nikt nie wiedział, ile godzin faktycznie przepracowały ekipy.
Na budowach infrastrukturalnych zasięg bywa symboliczny. System wymagający stałego połączenia byłby bezużyteczny akurat tam, gdzie miał działać.
Rozliczenie kosztu robocizny na konkretny kontrakt było odtwarzane z arkuszy, często już po zakończeniu etapu.
Pytanie „kto dziś pracuje na tej budowie" wymagało telefonu do kierownika. Przy kilku budowach jednocześnie to codzienna strata czasu po obu stronach.
Kadry przepisywały godziny z kartek do arkuszy. Praca żmudna, podatna na pomyłki i wykonywana pod presją terminu wypłat.
Rejestracja czasu pracy bywa odbierana jako narzędzie kontroli. Bez akceptacji ludzi najlepszy system zostaje pustą aplikacją.
Szczegóły
Szczegóły
Dane z pierwszych dni pokazały rzeczywisty rytm pracy na budowach - w kilku miejscach rozbieżny z tym, co wynikało z papierowych zestawień.
Firma nie użyła tej wiedzy do rozliczania ludzi, ale do uporządkowania organizacji pracy: obsady, przekazywania zmian i planowania zadań.
Zniknęło ręczne przepisywanie godzin z kartki do arkusza - czynność, którą wykonywał regularnie i która nie wnosiła nic poza ryzykiem pomyłki.
Szczegóły
Wnioski
Jeśli aplikacja jest choć trochę trudniejsza niż kartka, ludzie wrócą do kartki. To pierwsze kryterium projektowe, nie ostatnie.
Wdrożenie takiego systemu prawie zawsze pokazuje coś, czego z biura nie było widać - i to bywa cenniejsze niż same oszczędności w kadrach.
Moduł nagród nie był dodatkiem, a częścią planu wdrożenia. Bez zachęty dla pracownika system rejestracji czasu pracy startuje pod górkę.
Porozmawiajmy- porozmawiamy o Waszych kontraktach i procesach, i wskażemy pierwszy krok.